Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/381

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


sów i map. Dzieci całkiem początkujące uczono pisać na piasku w ogrodzie patyczkiem, a następnie piórem na papierze. Klas w obu wydziałach było po dwie z programem dość szerokim, wykładano bowiem oprócz religii: rachunki, języki polski i ruski, nawet geometryę wraz z miernictwem praktycznem, geografię, tudzież historyę krajową, nauki przyrodnicze, uczono nadto gimnastyki, sztuki felczerskiej, ogrodnictwa, pszczelarstwa, hodowli zwierząt domowych, gospodarstwa i różnych rzemiosł pożytecznych, jak: stolarstwo, koszykarstwo, powroźnictwo, kołodziejstwo, rymarstwo i t. d. Dobór nauczycieli był nader staranny, przyczem sam Moniuszko prowadził różne wykłady osobiście w szkole i na przechadzkach z dziećmi, rozniecając światło myśli dokoła. Zadaniem jego było tak ukształcić swych kmiotków, aby umieli sobie dać samodzielnie radę w życiu, to też istotnie wieś jego cała zmieniła się w dobrobycie i oświacie do niepoznania, stanowiąc niby oazę żyzną wśród nędznego otoczenia. Ludzie dobrej woli na Litwie jeszcze w latach 1817—1818, idąc za przykładem baronów prowincyi nadbaltyckich, podnieceni nadto działaniem dzielnego towarzystwa «Szubrawców» wileńskich, czynili starania u rządu względem zniesienia poddaństwa, gdy jednak projekt upadł, szerzyła się dalej swobodnie reakcya i ucisk w sposób przerażający. Przeciwko temu śmiało i bezwzględnie występowali wprawdzie pamiętni «Szubrawcy», mając na czele najznakomitszych ludzi w kraju, np. Jędrzej Śniadecki, a ich organ, «Brukowe wiadomości», istniejący od roku 1816—1832, jest nieocenionem źródłem do historyi obyczajów ziemiaństwa i doli smutnej ludu; jednak nie wszystko mogło być naprawione od razu, przeciwnie, złe się nawet pogarszało. Nic tedy dziwnego, iż w tak mrocznej dobie Moniuszko nie miał miru u swoich, że się śmiano z niego głośno, przypisując mu chłopomanię, bodaj bzika, więc znikąd nie miał współczucia oprócz garstki tych myślicieli, którzy, nie mając środków, dopomódz reformatorowi nie mogli. Tymczasem zakłady Moniuszki poczęły wydawać ukształconych wieśniaków do takiego stopnia, że jednym z najzdolniejszych nauczycieli w Radkowszczyźnie został włościanin Andrzej Klinicki. Czcigodny ten starzec żył jeszcze w ósmym dziesiątku lat b. s, i zostawał na stopie przyjaciela całej rodziny Moniuszków; był on żywą kroniką działalności obywatelskiej p. Dominika, który przez swą fenomenalną dobroczynność dla ludu, wyzbywszy się z fortuny prawie, cierpiał często niedostatek. Rzecz stała się tak głośna, że wreszcie zwrócił uwagę rząd i z rozporządzenia Cesarza Mikołaja został wydelegowany generał Strogonow dla obejrzenia zakładów Moniuszki.
Wizytator ten, będąc zachwycony zarówno szkółkami, jak i osobą samego założyciela, dał o Moniuszce świadectwo najchlubniejsze. Atoli w roku 1838 polecono szkoły zamknąć, w roku zaś 1840 «Tygodnik petersburski» podał opis zakładu pocieczolskiego, wychwalając myśl wzniosłą, założyciela (ob. str, 535). Ciężkim odtąd był żywot Moniuszki, rozczarowanego w nadziejach swoich i nieuznanego, bo chociaż piastował niby godność z wyboru podkomorzego Ihumeńskiego, szlachta, nie dorosła do pojęć jego, nie przyznawała mu nawet położonych zasług dla idei wyższej.
Środki jego teraz zeszczuplały; w roku 1840 przeboleć musiał zgon najlepszej matki (5 maja) w Radkowszczyznie i wreszcie w roku 1848, bawiąc chwilowo w Mińsku w czasie grasującej tam cholery, zmarł prawie nagle 24 sierpnia[1] i pogrzebiony całkiem cicho za przedmieściem Koma rówka na cmentarzu cholerycznym, gdzie mu wdzięczny lud położył skromny kamień z krótkim lecz wymownym napisem:

«Od wiernych włościan poddanych.»

Kamień ten, istniejący do ostatnich czasów, łatwo jednak może uledz zniszczeniu, przeto obowiązkiem jest społeczności utrwalić pamięć o niepospolitym obywatelu przez wzniesienie mu pomnika, odpowiedniego zasłudze, i to tembardziej, że Moniuszko, będąc zapomnianym przez współbraci, zwykł mówić proroczo i z goryczą pewną: «Teraz mię nie rozumieją, lecz przyjdzie czas, że zcchcą odgrzebywać kości moje.»

Tylko w narodach ulegających rozkładowi taki obywatel kraju, jak Dominik Moniuszko nie doczekał się obszernej, wyczerpującej biografii; wzmianki bowiem Kuczyńskiego, Walickicgo, lub Żeligowskiego (Antoniego Sowy) w drugiej nie-

  1. Aloizy Kuczyński kładzie datę śmierci 24 października (Wiel. Enc. Orgel., t. XVIII str. 493), co jest pomyłką; wtedy już prawdopodobnie epidemia ustała w Mińsku; data zaś, którą podałem, wzięta jest z notat familijnych, tudzież Aleksandra Walickiego, biografa Stanisława Moniuszki, kompozytora.