Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/293

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nia narodowego, chęć choć w pieśni wynagrodzenia krzywd dziejowych tym, którym w życiu sprawiedliwości odmawiano.
Dwuletni pobyt w Kordyszówce, opromieniony wzajemną miłością Melanii, był najpłodniejszą epoką w twórczości Gosławskiego. Wówczas to powstał poemat w 4-ch częściach p. n, Podole, Dumka o Nyczaju, Leszek, kawał powieści poetyckiej: Zygmunt Kordysz czyli Oblężenie Niemirowa, Urojenia (wolny przekład Die Ideale Szyllera), Odjazd i wiele Innych okolicznościowych i humorystycznych wierszy.
Pisząc i marząc, nie spodziewał się Gosławski, że — mimo wzajemności Melanii — rodzina bogatej panny przeciwną będzie najserdeczniejszym zamiarom jego. Opuścił więc Kordyszówkę i zaciągnął się do korpusu litewskiego. Po upadku powstania i odsiedzeniu więzienia wyjechał do Galicyi. Melania dochowała wierności kochankowi, odnowiły się znowu projekty połączenia z ukochaną. Gosławski bawił u wód siarczanych w Korobkówce, gdzie uśmiechały się do niego różowe kobiet usteczka. Modrooka panna Elżbieta R. zrobiła wrażenie na poecie. Wieść o tem na Podole doszła. Urażona w dumie swojej, Melania po 9-iu latach oczekiwania, odesłała Gosławskiemu pierścień, zwalniając go z danego słowa. Nie pomogło tłómaczenie się; winy nie przebaczono.
Po ostatniem zerwaniu z tą, której zawdzięczał najpiękniejsze chwile swojej młodości, której niejedno wspomnienie poświęcił, która, jako duch dobry, towarzyszyła mu w myśli podczas wyprawy zadunajskiej wojsk cesarskich — Gosławski żył tylko 10 miesięcy. W listopadzie r. 1834, doglądając w Stanisławowie chorego na tyfus przyjaciela, zaraził się i umarł po krótkiej, walce z życiem. Pochowano go w Stanisławowie w Galicyi.
Z tych lat burzliwych pozostało po Gosławskim dużo piosnek żołnierskich, które dotąd w pamięci podolan przechowały się. W r. 1833 w Paryżu wyszły Poezye Ułana (2 t.), gdzie znajdujemy wiersze sporej objętości, jak: Mogiły, Do Adama Mickiewicza, Majdanek, Podolanka, Sęp, Zwątpienie, Wieszcz Ukrainy i Wędrówka. Krom tego utwory mniejszych rozmiarów. W r. 1859 Leon Zienkowicz wydał w Paryżu z życiorysem i portretem autora dwa obszerne poematy: Renegat i Banko.
Gosławski niezbyt wybitne miejsce w literaturze zajmuje. Po rozwiązanych snach miłości talent jego wzmógłby się na siłach, a obdarzony bujną fantazyą, niejedną rzecz piękną w puściźnieby zostawił. Krótkość życia nie pozwoliła na to. Narodowym poetą Gosławski nie jest; — myśl jego krążyła tylko nad Podolem i w pamięci podolan dotąd żyje, a niedawne to czasy, gdy dwory szlacheckie i dworki ekonomskie rozlegały się piosnkami autora Nyczaja. Przy wtórze gitary lub klawikordu śpiewają dziś jeszcze ulubioną piosnkę: «Gdyby orłem być, Lot sokoli mieć», a któż nie zna tęsknych lub ognistych mazurków: «Nie mam swego nic na świecie» «Lazła z pleców nieraz skóra» i t. p.
Z większych utworów najwięcej znany jest poemat Podole, składający się z 4 pieśni: 1) Piękności Podola, 2) Wesele, 3) Klęski i 4) Pożegnanie. — Przeceniony dawniej, dziś żadnego zajęcia nie budzi. Opisom ziemi podolskiej brak poetyczności, całości, harmonii, a ubóstwo fabuły nie przywiązuje na długo uwagi czytelnika. Rzecz osnuta na uduszeniu w pieczarach smotryckich gromady ludu, który się tam ukrył przed napadem Tatarów. Opowieść psują zwroty do ukochanej Melanii, choć te ustępy największą tchną poezyą.
Większego literackiego znaczenia jest Banko, poemat na poły poważny, na poły satyryczny. Jest to opis poczciwego hulaki, kochającego się w dwóch kobietach naraz, lecz nie wiedzącego, którą szczerzej kocha. Wplatają się tu i wypadki z r. 31 satyrycznie odmalowane.
Znamiennemi cechami charakteru Gosławskiego były: wielka prawość, silne przekonania demokratyczne i miłość kraju. Pierwsze wydanie poezyi swoich poświęcił generałowi hr. Wincentemu Krasińskiemu, nie wiedząc, że imię hrabiego nie było wcale popularne w narodzie, Dowiedziawszy się o tem, zaczął egzemplarze wycofywać z obiegu i palić, nie chcąc, by jego nazwisko łączyło się z postacią, której naród miał wiele do zarzucenia. Jest to rys piękny, tem bardziej, że Gosławski bawiąc w Warszawie, cieszył się przyjaźnią i życzliwością generała. Dużo jeszcze jest prac poety niewydanych, a kto wie, czy nie znalazłaby się tam perełka jaka, któraby odświeżyła więdniejący wawrzyn jego sławy.

Kazimierz Gliński.



Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1 s247.png