Strona:Adolf Dygasiński - Zając.djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stona budzi obawy i zachodzi wątpliwość, kto będzie gubernatorem Krety?
Nie samym chlebem człowiek żyje: telegramy w „Kuryerze“ odgrywają tu wielkę rolę.
Atoli błędy szafarza rosły jak na drożdżach i doszły do takich rozmiarów, że nawet jakiś środek leczniczy mógł się zjawić na stole, gdyż w jednem pomieszczeniu z szafarnią, pod kluczem pana Kacpra, była i apteczka domowa.
Kucharz, zcicha pęk, człowiek złośliwie przebiegły, skryty szyderca, może i spostrzegał owe bąki, ale nigdy nie paprawił złego, śmiał się w skrytości duszy, pragnął raz a dobrze narazić swego przeciwnika w obec państwa. On wyczekiwał tylko na to, ażeby przy pańskim stole spostrzeżono niewłaściwość i wytoczono sprawę. Sam uniewinniłby się z łatwością w takim razie, mówiąc:
— Ja jestem od gotowania, nie od szafowania! Co mi szafarz wydaje, to muszę z kuchni na stół wyprawiać. Mój obowiązek wymaga, ażeby z wydanych mi zapasów przyrządzić potrawy smaczne i na oko pokaźne, jak tego wymagają zasady sztuki kucharskiej.
W potrawach gotowanych rozmaite rzeczy są podobne z postaci do pieprzu: rodzynki korynckie, jałowiec suszony, kolendra. Łatwo wziąć jedno za drugie, zwłaszcza gdy się je obiad, a ważne sprawy ludzkości nie dają umysłowi spokoju. Niejeden w takim razie poły-