Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z czego wychodzi cały człowiek, mały światek?
       215 Z iskry tylko.[1]
Czém jest śmierć, co rozprószy myśli mych dostatek?
Jedną chwilką.
Czém był On, póki światy trzymał w swojém łonie?[2]
Iskrą tylko.
       220 Czém będzie wieczność świata, gdy On go pochłonie?
Jedną chwilką.

głos z lewéj stronygłos z prawéj
Wsiąść muszęCo za szał!
Na duszęBrońmy go, brońmy
Jak na koń.Skrzydłem osłońmy
       225 230 Goń! goń!Skroń.
W cwał, w cwał!

Chwila i iskra, gdy się przedłuża, rozpala:
Stwarza i zwala.
Śmiało, śmiało! tę chwilę rozdłużmy, rozdalmy,
Śmiało, śmiało! tę iskrę rozniećmy, rozpalmy! —
       235 Teraz — dobrze — tak. Jeszcze raz Ciebie wyzywam,
Jeszcze po przyjacielsku duszę Ci odkrywam.
Milczysz? — Wszakżeś z Szatanem walczył osobiście?
Wyzywam Cię uroczyście!
Nie gardź mną: ja nie jeden, choć sam tu wzniesiony.
       240 Jestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan,
Mam ja za sobą wojska i mocy i trony:[3]

  1. w. 215 Z iskry tylko. »Podług mniemania wielu starożytnych filozofów dusza była istotą ognistą, iskierką niebieskiego płomienia i t. d.« — pisał Mickiewicz w objaśnieniach do Zofjówki.
  2. w. 218 w R2 Czem był świat, póki On go trzymał w swojem łonie?
  3. w. 241 aluzja do najwyższych sfer niebieskich: »adorant Dominationes, tremunt Potestates... cum Thronis... cumque omni militia coelestis exercitus« (ze mszału rzymskiego).