Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb’ nurtów docieką,
       10 Gdzie pędzi, czy się domyślą? —

Uczucie krąży w duszy, rozpala się, żarzy,
Jak krew po swych głębokich, niewidomych cieśniach;
Ile krwi tylko ludzie widzą w mojéj twarzy,
Tyle tylko z mych uczuć dostrzegą w mych pieśniach.

       15 Pieśni ma, tyś jest gwiazdą za granicą świata!
I wzrok ziemski, do ciebie wysłany za gońca,
Choć szklanne weźmie skrzydła, ciebie nie dolata,[1]
Tylko o twoję mleczną drogę się uderzy;
Domyśla się, że to słońca,
       20 Lecz ich nie zliczy, nie zmierzy.

Wam pieśni, ludzkie oczy, uszy niepotrzebne!
Płyńcie w duszy mej wnętrznościach,
Świećcie na jej wysokościach,
Jak strumienie podziemne, jak gwiazdy nadniebne.

       25 Ty Boże, Ty naturo, dajcie posłuchanie!
Godna to was muzyka i godne śpiéwanie. —
Ja mistrz!
Ja mistrz wyciągam dłonie!
Wyciągam aż w niebiosa i kładę me dłonie
       30 Na gwiazdach, jak na szklannych harmoniki kręgach.[2]

  1. w. 17 szklanne skrzydła: teleskop.
  2. w. 30 jak na szklannych harmoniki kręgach. Ob. cenny artykuł prof. T. Sinki: Harmonja sfer i harmonika szklannia (»Czas« z dnia 29 listopada 1916 r. Nr 603). »W całej tej improwizacyjnej astronomji (ww. 30—32) wolno dopatrywać się nieświadomej reminiscencji Maniljusa, poety Tyberjańskiego«. Prof. Sinko w Eos, t. XX, 165—169.