Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


najwyższy) punkt Byronowskiego kierunku«, za utwór, w którym »szał pychy rozumu dosięga ostatecznych granic, a tylko pokorna wiara broni Konrada od ostatecznego upadku i zguby«. Improwizacja była zatem poniekąd wielką, generalną spowiedzią z tego grzechu pychy, który tak ostro osądził sam, już w r. 1829. Spowiedzią? zaiste, nie w rodzaju spowiedzi Św. Augustyna albo Tołstoja, ale straszną, jako szczere, namiętne wyznanie stanu duszy wierzącej, a zbolałej, spragnionej sprawiedliwości, a pojonej octem bezprawnej przemocy. Wyznanie to wyrasta z przerażającą, zawrotną szybkością na wyzwanie, rzucone Bogu, wyzwanie, jakiemu równego w sile natchnienia i mocy słowa nie ma żadna obca poezja.
Improwizacja nie mogła być oczywiście z góry obmyślana, jako scena III-ej części Dziadów. Zrodziła się ona samoistnie i samowolnie. Pomimo późniejszej pracy kompozycyjnej Mickiewicza, dziś jeszcze Improwizacja działa na nas nie jako część całości, ale owszem jako całość zupełnie w sobie zawarta, skończona, odrębna. Po jej dokonaniu poeta nie mógł tego dumnego wyzwania tytanicznej myśli pozostawić bez odpowiedzi. Prometeuszowi-Konradowi, uosobieniu pychy ludzkiej, przeciwstawił wcielenie chrześcijańskiej pokory i poddania się woli Bożej w X. Piotrze. W Dziadach drezdeńskich mamy zatem echo tych walk duchowych, które przebywał poeta i dawniej, w Rosji, i niedawno w Rzymie: a dumnemu Konradowi, imiennikowi z serca i uczuć Wallenroda, staje na drodze cichy, niepozorny X.