Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LXXVI.

Twa postać zgniotła moję, przes ciężary smętku,
Twe oczy zlały moje, jak źródlany potok,
Twój pieprzyk okrył cieniem wszystkie sprawy moje,
A loki twe splatały wszelkich zajęć nitki.



LXXVII.

Ze służb narodu, który myśl do Boga wznosi,
Niech, póki żyw, człek żaden sił swych nie wyprzęga
Ktokolwiek życiowego zakosztował jadu,
Pośród ludzi cnéj myśli znajdzie dryjak pewny.



LXXVIII.

Choć wino w głowie szumi, mamy myśl nabożną,
Doczesnych chcemy zabaw i zagrobnych uciech;
Czyż można, przebóg, świecką łączyć rzecz z duchową?
O można! gdyż nie znamy życia ani wiary.



LXXIX.

Nie stać mię na będźwiny, więc niosę sokorę
I twarz zaczerwienioną rumieńcem ubóstwa:
Mówiłaś mi: zwątpienie jest to rzecz bezbożna,
Usłuchałem słów twojich i jidę z nadzieją.