Strona:A. S. Puszkin - Złota rybka.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ła ów garnczek! Przebacz, żem tego odrazu nie zrobił.
Szybko biegł rybak nad morze, chociaż nie bardzo mu to było miło, iż nagrodę za życie rybki odbierać zamierza...
Stanąwszy nad brzegiem morza, zawołał:
— Ach! jak tu pięknie! jak te fale w słońcu migocą!
Padł zachód, zaróżowił morze, a on zapomniał po co przyszedł, wzrok ku niebu skierował i na obłoki bujające po przestworzu, patrzał.
Zimno i wilgoć z fal płynąca, ocuciła go z zachwytu, przypomniał sobie o garnczku i zawołał:

„O morze, morze, w twoim otworze, jest złota rybka, niech wyjdzie chybka“.

Zaszumiało morze, zahuczały fale wyszła rybka, pytając: — Czego chcesz, dobry rybaku?
— Ach! królowo morza! — wyszeptał nieśmiało zapytany — żona moja gniewa się i grozi, iż wróci do rodziców, jeśli