Strona:A. S. Puszkin - Złota rybka.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie będzie mieć garnka do gotowania.
— Idź spokojnie do domu! — rzekła rybka, a prośba twoja będzie spełniona!
Idzie rybak do domu i widzi, że na kominie stoi całe gospodarstwo. Nietylko garnek, ale rondle, patelnie, talerze, wszystko nowiuteńkie, prześliczne...
— No, teraz chyba jesteś już zadowolona! — zawołał rybak z radością — masz całe gospodarstwo, Maryniu!
— Wielka mi rzecz! — odparła żona ze złością — mam garnki, ale nie mam czego włożyć do naczyń. Kartofle nieokraszone, ani kawałki ryby lub mięsa!
Do widzenia ci! wrócę do swych rodziców!
— Ależ Maryniu! przerwał jej rybak — Idę już, idę po zapasy dla ciebie. Poproszę złotej rybki natychmiast.
I pobiegł czemprędzej, a stanąwszy nad brzegiem morza zawołał:

„O morze, morze, w twoim otworze, jest złota rybka, niech wyjdzie chybka“.