Strona:A. F. Ossendowski - Mali zwycięzcy.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


malaje, są uczęszczane przez ten gatunek drobnych jeleni.
— Dlaczego wyciąłeś piżmo razem z dużym kawałkiem skóry? — spytał Romek.
— Czytałem, że zapach świeżego piżma jest bardzo szkodliwy dla człowieka. Dlatego wyciąłem woreczek wraz ze skórą, żeby się piżmo z gruczołów nie wylało nazewnątrz. Rozumiesz?
— A! rozumiem! — ziewając, odpowiedział chłopak. — Lecz i tak aż mdło mi się robi od tego zapachu... Pfu! Nie podobają mi się te perfumy! Och!
— Perfumy z piżma dopiero trzeba przyrządzić, lecz my tego nie potrafimy, bracie! — zauważył ze śmiechem Henryk.
Sprzątnęli wszystko.
Wnętrzności kabargi zakopali do ziemi, kadłub powiesili na wysokiej gałęzi modrzewia, a obok — zdjętą skórę, natarłszy ją poprzednio solą.
— Chodźmy spać! — rzekł Henryk.
— Ja już śpię... — mruknął Romek.
Słaniając się i zataczając, poszedł do strumyka, umył ręce i twarz i pokulał w stronę domku, na miękkie posłanie, przygotowane przez Irenkę.
W zapadającym zmroku śmigały i cicho cykały nietoperze. Nocny ptaszek gwizdał dźwięczną,