Strona:A. F. Ossendowski - Mali zwycięzcy.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


więzienie. Gdy cesarz Chin i Mongolji, zebrawszy niezliczone wojska, ruszył w wieku XIII-ym na podbój Europy, przywleczono do Chin tysiące jeńców. Byli to Rosjanie, Polacy, Węgrzy, Czesi, Niemcy. Oni też zmuszeni byli pracować przy naprawie tego olbrzymiego, na 3000 kilometrów ciągnącego się muru. Wspina się on na góry, zbiega w doliny i na równiny, opasując całą granicę zachodnią ogromnego państwa. Możecie sobie wyobrazić, ile tysięcy ludzi musiało pracować, aby dokonać tak potężnego dzieła? A ileż tysięcy umarło przy ciężkiej pracy, smaganych biczami dozorców chińskich?! Niedaleko na zachodzie od wielkiego muru ciągnie się hen! pustynia Szamo... Obawiam się, że los i burza rzuciły nas na jej niegościnną ziemię...
— To bardzo straszne!... — szepnęła Irenka.
— Jak dotąd, to nie bardzo... — uśmiechnął się Henryk. — Mamy ryby i smaczne kuropatwy. Skały dostarczają nam soli, jeziorko Romka — wody... Oby tylko tatuś z panem Rouvierem powrócili, wtedy — wszystko będzie bardzo dobrze!
— Bóg da, że powrócą... — odezwał się Romek.
— Mówisz, Henryczku, o swoich kuropatwach i o jeziorku Romka, a o mojej cebuli zapomniałeś?