Strona:A. F. Ossendowski - Mali zwycięzcy.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nagle tuż z pod nóg chłopaka, z małej wydmy piaszczystej, zerwało się z krzykiem nieduże stadko ptaków...