Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak morski ptak polotem rozpostartych skrzydeł,
Dusza jej się unosi na wichrze organów
I płynie we mgle kadzideł
Znużona — i oddana Panu Panów.
Całą duszą rozkochana,
Duszą swoją obłąkana.

Dusza jej się unosi na wichrze organów
Śród fal cudownych wiary upojenia,
A monstrancya opromienia
Głowy kapłanów
Żałobną szatą czarnych — i promiennych złotem
— I duch jej cały drży — porwany kołowrotem.
Przeciw sobie zbuntował się duch dziewiczy,
Umarła... Już ją zakon schłonął tajemniczy.

O, gdzie jest Małgorzata? o hej, o hej, o hej!
O, gdzie jest Małgorzata? o biada, rycerz jej!

Ona jest w swoim zamku, gdzie ją troska gniecie,
Ona jest w swojej wiosce, spokojna, jak dziecię,
Ona jest w swoim grobie, siejmy na nim len.

Warszawa.
Tłóm. Antoni Lange.