Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


FRANCIS-VIELÉ-GRIFFIN.

MAŁGORZATA.

O, gdzie jest Małgorzata? o hej, o hej, o hej!
O, gdzie jest Małgorzata? o biada, rycerz jej!

Ona jest w swoim zamku, w kwiatach i grabinie,
Szare jej oko w mgle dalekiej ginie —
Dumki dziewicze roi wśród tęsknoty,
Złotowłosa w jutrzni złotej.

Ona jest w swoim zamku o lekkich wieżycach,
O woniejących kwiatami ulicach,
Gdzie ciężkiemi są chwile, co się zdają lekkie,
Długie i ciężkie jak lata dalekie —
Długie i tak błędnie przepędzone,
Długie i tak męcząco wydzwonione.

Ona jest w swoim zamku, w tym dębowym lesie,
Co ku wyniosłym wieżom z wiosek pnie się,
I nad którym ulata dreszcz ku wyżynie...
Dalekiej pieśni echo ku niej płynie,
W której radosne jakieś rozpacze
Rozrzewnionem sercem płacze
Jakiś śpiewak zatęskniony,
Jakiś śpiewak uwieńczony.

„Czy wiesz, że jest godzina, gdy nic nie odczuwa
Już duch oczekiwaniem zbyt długiem znużony? —
Czy już na ciebie przyszło to, że się zasnuwa
Twa żądza w cień, co milknie niemy, rozmarzony?“

O, gdzie jest Małgorzata? o hej, o hej, o hej!
O, gdzie jest Małgorzata? o biada, rycerz jej!

Ona jest w swym ogrodzie pod śnieżną jabłonią,
Marzenia jej leciuchne zefir kwietnia gonią —