Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PIOTR ALTENBERG.

I.
NAD JEZIOREM.

— Rybołostwo musi być bardzo nudne — rzekła panna, która się na tem tyle rozumiała, co inne panny.
— Gdyby nudne było, nie zajmowałabym się niem przecież — rzekło dziewczę o brązowo­‑płowych włosach i nóżkach gazeli.
Stała z wielką niewzruszoną powagą rybołowcy. Zdjęła rybkę z wędki i rzuciła ją na ziemię.
Rybka skonała — — —
Jezioro leżało w gorącem słońcu migotliwe i szkliste. Woniało wonią wierzb nadbrzeżnych i rozkładających się szuwarów. Od strony hotelu dochodził szczęk noży, widelców i talerzy. Rybka zawiodła na ziemi krótki, oryginalny taniec na wzór dzikich ludów — — — i skonała.
Dziecię łowiło dalej z wielką, niewzruszoną powagą łowcy.
Je ne permettrais jamais, que ma fille s’addonnât à une occupation si cruelle — rzekła dama w pobliżu siedząca.
Dziecię zdjęło rybkę z wędki i rzuciło ją znowu na ziemię w pobliżu damy.
Rybka skonała — — — Rzuciła się w górę