Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ma wrażenie, jak gdyby znajdowała się pod duszącym ciężarem i ogół kobiet podziela jej los, gdyż ten ciężar — to stare małżeństwo.
Niepodobna czytać bez wzruszenia i smutku tych skarg bolesnych. Los kobiet dzisiejszych nie jest tak ciężki, jak przed dwoma, trzema stuleciami. Przeciwnie, poprawił się bardzo. Zwyczaje modyfikują dodatnio prawo, znoszą w życiu realnem tę zależność ustaloną paragrafami i dlatego też w orgii krzyku ziemskiego słyszymy jeden więcej głos nędzy ludzkiej. Płeć dotąd upośledzona wychodzi ze stanu biernego milczenia, i spostrzega, że nie jest bardziej zadowolona z życia, niż tamta.
Mniej doświadczona, nieoswojona z działalnością do tego z natury niecierpliwa, skłonna do illuzyi, kobieta wyobraża sobie, że nic niema łatwiejszego od zmiany życia, wierzy w potęgę wszechwładną pióra.
To jest błąd, za który może gorżko odpokutować. „Kobieta przyszłości“ sądzi, że urzeczywistnieniu idealnego społeczeństwa, które, ma zadość uczynić jej życzeniom, stoi na przeszkodzie tylko zła wola mężczyzny. — Niestety, mamy więcej zapor, z istoty samej rzeczy wynikłych. Kobieta byłaby zgubioną, gdyby otrzymała to, czego pragnie. Abstrahuję zupełnie od kwestyi moralnej, bo moralność podlega zmianie. Zajmują mnie tylko interesy kobiet i nie mogę bez przerażenia patrzyć na drogę, na którą chcą wstąpić kobiety.
Spostrzegam u jej końca przepaść, którąbym i innym chciała okazać.

Arvède Barine.