Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że pójdzie on na lep pacyfistycznej ideologji i to w ujęciu tak histeryczne utopijnem. Chciała go odurzyć frazeologją, stworzyć jakiś pozór, formę prostej przyzwoitości, by nieznacznie wejść w sedno rzeczy, a zarazem w wypadku jego odmowy stworzyć sobie „alibi“ i możność natychmiastowego odwrotu nazgóry przygotowane pozycje ideologiczne, nie mające nic wspólnego z ordynarnem kuszeniem do zdrady wybitnego niemieckiego generała.
Głównie zaś liczyła na swój czar kobiecy i na to, że generał już dostatecznie „skruszał“, by pod pokrywką doniosłej akcji międzynarodowej dopuścić się zwyczajnej zbrodni. Długo manewrował, chcąc dociec, jaki cel konkretny ma jej „misja“, zorganizowana oczywiście pośrednio przez wywiad francuski. Co właściwie chce od niego wyłudzić? Wiadomości wojskowe? Tajemnice polityki wewnętrznej Niemiec? Nastroje pokojowe? Stopień poczucia moralnego sfer kierowniczych w czwartym roku wojny?
Więc opowiadał jej — pod najściślejszym sekretem — mnóstwo plotek ze sfer najwyższych, z otoczenia cesarza, kanclerza, z Głównej Kwatery, zza kulis parlamentu. Zdradzał, rozgadawszy się jakby niechcący, najtajemniejsze zabiegi dyplomatyczne, poufne memorjały, intrygi dworskie — wszystko oczywiście skłamane. Eva słuchała, ale nie wzbudzało to w niej zainteresowania. Ożywiała się, gdy wkraczał w dziedzinę wojskową, ale i tu pilnowała się dobrze, poza ogólnikami nie dawała się wciągnąć w szcze-