Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I tu było tak samo, jak wszędzie. Ludzie chcieli wierzyć i chcieli się cieszyć, a jakoś nie mogli... Niepodobna było nie uwierzyć, gdyż zwycięstwo było ogromne i zbyt oczywiste nawet dla zgorzkniałych do gruntu, zakamieniałych sceptyków. Ale snać żądano zbyt wiele — cudu, końca. Tłum śpiewał, powiewały sztandary, tłum wołał — Hoch! — a ponad placem Ratuszowym unosiła się melancholja.
Nadzwyczajny dodatek!
Może Anglja ugięła się pod klęską I żąda odrębnego pokoju?
Może cesarz ustąpił przed wolą narodu i powołał parlamentarny gabinet?
Może to z powodu zwycięstwa amnestja dla zbuntowanych marynarzy z Kiel, z Emden i Wilhelmshaven?
Rozchwytywano różnokolorowe bibulaste świstki żółte, sine, czerwone. Grubym, pięknym gotykiem wytłoczony był dekret cesarza z 6 kwietnia. Pierwszy generał-kwatermistrz generał Ludendorff otrzymał Wielki Krzyż orderu Żelaznego Krzyża... Marszałek Hindenburg — wielki Żelazny Krzyż ze Złotą Gwiazdą z zaznaczeniem w dekrecie, że to najwyższe odznaczenie było przyznane wodzowi armji tylko raz jeden w dziejach Niemiec, mianowicie otrzymał je był bohater narodowy, nieśmiertelny Blücher 26 czerwca 1815 roku — za zwycięską bitwę pod Waterloo.

Rita baronowa von Tebben Gerth zamknęła