Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/327

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XIX

Nareszcie po niezliczonych konferencjach, ceremonjach, namowach i zabiegach senatora Guillet-Goudona, który pracował z całą furją fanatyzmu, przełom w opinji zaczął zdradzać pierwsze objawy jakowychś zaczątków realizacji. Oto trzech matadorów opinji, zdręczonych do ostateczności przez senatora, z dobrą wiarą, ale kto wie, czy nie dlatego jedynie, żeby się od niego raz odczepić, zgodziło się zapoznać ze sprawą Evy Evard, ale bynajmniej jej nie rozpatrywać, na wstępnej komisji poufnej, która nie miała mieć charakteru sądu honorowego ani praw orzecznictwa, ani — i t. d., i t. d. Pomimo tylu zastrzeżeń, było to jednak dźwignięcie sprawy z martwego punktu i jakowyś przecie początek rzeczy. Byli to panowie: René Sanson — były członek Trybunału Kasacyjnego, bardzo stary, patryarcha radykalizmu, Michel Dugast, historyk, mumja apolityczna z Akademji Napisów i Ernest Dunoyer, głośny adwokat, jedyny młody człowiek między czcigodnymi starcami, gdyż dobiegał zaledwie lat sześćdziesięciu. Senator nastawał, żeby Eva była przesłuchaną protokularnie,