Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/328

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ale kollegjum po dłuższem zastanowieniu odrzuciło to żądanie i uchwaliło, że pani Evard może być co najwyżej zwyczajnie „wysłuchaną“ bez żadnych notatek, co nie naruszałoby charakteru prywatnego całej procedury. Konferencja zbierze się prywatnie w mieszkaniu senatora, zaproszona przezeń wraz z osobą zainteresowaną na filiżankę herbaty.
Senator tryumfował, Eva dziękowała mu ze łzami, które go tak wzruszyły, że padł przed nią na kolana i przypił się do jej rąk. Nie wiedział, że były to gorzkie łzy poniżenia. Oto do czego doszła ulubienica fortuny, rozpieszczona przez ludzi Eva Evard... Wierzyła, że to dopiero początek wielkiej akcji, ale nie była przygotowaną na tak upakarzające ostrożności ze strony trzech matadorów z których liczył się zaledwie jeden były członek Trybunału Kasacyjnego, ale i ta była gwiazda najwyższej magistratury była jeno echem czasów sprawy Dreyfusa i ci, którzy go jeszcze pamiętali, byli pewni, że René Sanson oddawna już umarł. Teraz zacny senator wygrzebuje go dla niej z mogiły zapomnienia... Cóż, widać nikt z większych powag nie chciał się mieszać w te sprawy, każdy się boi rozjuszonej opinji. Eva postanowiła jeszcze zaczekać co z tego wyniknie, ale nie opowiadając się senatorowi złożyła dokumenty w prefekturze policji z podaniem o pozwolenie na wyjazd do Szwajcarji „w celach artystycznych“.
Tymczasem Niemcy uderzyli potężnie i znów nieoczekiwanie, tym razem w Szampanji. Bohaterskie Reims, które wraz ze swoją katedrą w ruinach