Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


być nie może, wysłucham pana, ale proszę się śpieszyć, niech pan powie, co pan tam ma i wynosić mi się do wszystkich djabłów!
— Doskonale. Na początek nagana od pana szefa. Przed tygodniem nie chciał pan przyjąć naszej agentki, która przybyła specjalnie w pilnej sprawie i groził jej pan policją. Ten fakt niedopuszczalny został uwidoczniony w raporcie do ministerstwa. Zapytuję, czy pan się czuje chory i nieodpowiedzialny za swoje postępki? W takim razie możemy pana zwolnić i dopomóc mu do powrotu do Francji.
— Dziękuję za łaskawe względy. Nie jestem chory i nie mam zamiaru wracać.
— A więc przechodzę do rzeczy. Z Paryża domagają się od nas natarczywie formuły nowego wagerowskiego gazu, znanego pod nazwą Podwójnego Żółtego Krzyża.
— Niema żadnego nowego gazu i nie będzie. Profesor jest w zupełnej depresji moralnej i od miesiąca nic nie robi. Tutejsza tajna pracownia badań znajduje się w likwidacji. Ludendorff odmówił kredytów na nowe instalacje i zlekceważył odkrycie Wagera. Formułę nowej substancji przesłałem w swoim czasie, zaznaczając, że nie przypisuję szczególnej wagi temu pół-odkryciu, gdyż profesor rozgoryczony przerwał studja. W sferach naukowych uważają go za manjaka. Wszystko to wyszczególniłem w ostatnim raporcie — czego wy jeszcze chcecie ode mnie?
— Sami jesteśmy naciskani z Paryża w sposób