Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XIII

Poczciwy manjak wywiadu, zastępca szefa centrali francusko-angielskiej, agent aprowizacyjny linji kolejowej Berlin — Kolonja i genjalny szmuglerz Abbegglen dopiero od dwudziestu minut rozmawiał z dr. Ossianem Helmem i po raz dziesiąty ocierał pot z czoła, choć dzień bynajmniej nie był upalny. Dr. Helm śmiał mu się w żywe oczy i z tak cudowną prostotą odgrywał swoją rolę, że już to samo wzbudzało w napastniku najwyższy podziw ale i zamęt w głowie. Zaczynało go ogarniać jakieś absurdalne powątpiewanie... Oszołomiony tak niespodziewanem przyjęciem z trudem zbierał myśli, a chwilami oglądał się za drzwi — czyby nie należało już teraz, zaraz, bez zwłoki brać nogi za pas i umykać póki jeszcze można... Ten rzekomy kapitan francuski (Claude Déspaix) tak uparcie siedzi w skórze rzekomego amerykańskiego Niemca dr. Ossiana Helma, że niema możności, wyciągnąć go stamtąd. Nie pomogły hasła i znaki, zawiodły już wszystkie manifestacje zdumienia, wytrzeszczanie oczu, dobroduszny śmiech, rozbrajające gesty i inne perswazje. Ten przerażający osobnik postanowił sobie wytrwać