Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


puszcza bodaj w tych najrzadszych chwilach samowiedzy łub ocknienia się w nim podświadomego sumienia — że jest on jednym z największych zbrodniarzy tej wojny, że jego imię przejdzie do historji napiętnowane i przeklęte w dalekie pokolenia? Albowiem to on dał tej wojnie nieznaną potworną broń, jakby nie miała dość i ponadto środków mordowania i zniszczenia? Dał ją Niemcom dla zwycięstwa, ale przeciwnik musi ją posiąść i lada dzień — o ironjo — Francuzi, Anglicy, Moskale, Włosi na wszystkich frontach będą truć, oślepiać, dusić, palić i okrywać ranami tysiące Niemców tą samą piekielną bronią chemiczną, którą odkrył był dla pogrążenia wrogów znakomity „Twórca Zwycięstwa“ — profesor Wager. Mój rodzony ojciec...“