Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


twarz narzucił tak przyrodzony wyraz, tak powszechny, tak zwyczajny i codzienny, taki ludzki — jeden uśmiech... Jak może istnieć człowiek niezdolny do uśmiechu? Cóż w nim się tai? Starała się zatrzeć w sobie ten obraz, zapomnieć i drżała, by Sèrge nie powtórzył okropnego eksperymentu. Ale do tego już nie doszło.