Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


a mianowicie w pierwszej linji w Höchst. CKN 123 ma zażądać pod jakiemikolwiek pozorami odkomenderowania do tych zakładów dla przeprowadzenia wywiadu, jeżeli jego rzekome najbliższe i poufne stosunki z W. nie pozwoliły osiągnąć bezpośrednio informacji co do odkrycia tej doniosłości.
— Co kochany szef powie względem tego osobliwego dokumentu? Wpierają w starego Wagera nowe odkrycie jak w chorego jajko. Cóż zrobi nasz nieszczęśliwy Helm, jeżeli profesor nic takiego nie zechciał dokonać? Sam ma za niego wykombinować ten nowy gaz?
— Już ja im odpiszę. Co się stało naszemu staremu? Wypomina, naprzykład, żeśmy przeoczyli „grubą Bertę“, którą rzekomo studjowano i budowano u Kruppa w ciągu dwuch lat. W Essen straciliśmy pięciu dobrych agentów, w tem dwuch inżynierów. Robiło się co się mogło, do djabła, nie jesteśmy czarownikami...
— Niech im kochany szef napisze, żeby poszukali w archiwum generała Donaldsona. Jest tam raport naszej „Szelmy“ bodaj z przed roku o próbnem strzelaniu na 120 kilometrów na morzu. Działo się to, jak powiada, w Altenwalde, między Cuxhaven i Bremerhaven, ale angielscy rzeczoznawcy z pewnością uznali to za bujdę.

Dyrektor Mundus-Filmu zabierał się właśnie do zdjęć w terenie, wiosna tego roku zbudziła się wcześniej. Niebawem zazielenią się w okolicach Ber-