Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


narazie przedwczesnem...
— Nie tylko nie jest przedwczesne, ale grubo spóźnione! Mam nóż na gardle!
Profesorowi zdawało się, że się przesłyszał o tym nożu, więc, zająknąwszy się nieco, brnął dalej z odwagą rozpaczy.
— Wyraziłem się, że są to rzeczy nie na czasie, gdyż od trzech miesięcy zaniechałem wszelkich prac, związanych z zamierzonem odkryciem.
— Jakto — pan zaniechał? Co to jest?! Dlaczego?!
— Dlatego, że pan generał uznał moje odkrycie za niepotrzebne i odmówił mi wręcz swego poparcia!
— Tam do djabła... Nie mogłem popełnić tak grubego błędu! Pan profesor mnie źle zrozumiał!
— Panie generale, zrozumiałem zupełnie dobrze!
— Mniejsza o to. Ale teraz znalazłem się w położeniu gruntownie zmienionem i potrzebuję pańskiego odkrycia. Cóż będzie?
— A więc samo odkrycie nie istnieje, znajduje się ono coprawda w swojej fazie końcowej...
— To kończże je pan nagwałt i już! Najprostsza rzecz!
— Panie generale, w tej dziedzinie nie pomoże żaden alarm. Chemja ma swoje własne drogi i metody i każde odkrycie musi je przebyć w ścisłej kolejności. A dalej — przed jego celowem zastosowaniem, w danym razie dla sprawdzenia skuteczności