Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poranne dzienniki niemieckie podały grubym drukiem krótką agencyjną depeszę o wyroku, wszelkie komentarze zostały wzbronione przez cenzurę wojskową. Wrażenie tej wieści było w Berlinie nikłe i przelotne, wszyscy zagłębiali się w rozważanie skąpych słów porannego komunikatu z frontu.
— Nasze bohaterskie armje, formacje wszystkich szczepów niemieckich, od trzech dni stoją w ciężkich walkach na prawym brzegu rzeki Vesle. Linja rzeki Vesle będzie utrzymaną.
Struchlałem! oczami biegano po mapach, powtarzano obce nazwy miast, miasteczek, wsi, przysiółków, lasów, strumieni, rzeczułek, wzgórz, zlanych krwią niemiecką. Zgadywano tajemne istotne znaczenie i rozmiary klęski, ukrytej w suchej stylizacji komunikatu. Po świeżych tak hucznie obchodzonych zwycięstwach, po całkowitem osiągnięciu celów i zadań wiekopomnego manewru, uwieńczonego mianem „Friedenssturm“, jeszcze raz straszliwy zawód, oto znowu roztwiera się otchłań niedoli. Nieludzki wyrok francuskiego sądu wojennego? Skazanie Evy Evard, przyjaciółki Niemiec? Nikt się tem nie przejmował w Berlinie. Ciężka troska zgłuszyła tę wieść tak samo, jak ogrom radości pochłonął ją w Paryżu.

Tego dnia major Gutzner długo oczekiwał na swego szefa i, drżąc z niecierpliwości, promieniał nieposkromioną żądzą pierwszego, najrozkoszniejszego spojrzenia w jego oblicze. Co się dzieje w duszy