Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/252

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


generała? Jak on to będzie maskował? Co powie? Może w zaciszu gabinetu o drzwiach wyłożonych wojłokiem odegra z nim we cztery oczy komedję westchnień, żalów, nawet rozpaczy, bodajże nawet łez — i na tem poprzestanie? Czy zamknie się wraz ze swoją zbrodnią w oficjalnem kłamstwie? A może zamierza jakiś krok niedopuszczalnie szlachetny, fantastyczny, niemożebny i w rezultacie bezcelowy i będzie wymagał, żeby go wzywać do opamiętania, zaklinać w imię armji, cesarstwa i zwycięstwa, żeby wyczyniać z nim gesty i komedje, gadać w ciągu całych godzin, zanim sam uzna, że tego dosyć i że czas dać się ubłagać, przekonać i w rezultacie nic nie zrobić...
A zresztą, kto go wie...
Zważywszy, że w grę wchodzi kobieta niegdyś kochana a i obecnie conajmniej potężnie pożądana — wszak pobudką do całej intrygi nie było nic innego jak żądza zemsty za owe moskalątko... Jednak idzie tu o śmierć i życie istoty tak sławnej, tak uroczej i wspaniałej... Czyżby nawet takiego człowieka mogła nawiedzić nerwica uczuciowa lub histerja tak zwanego sumienia? Ciekawe, ach, jakże ciekawe...
Czekał i zawczasu bawił się jak przed podniesieniem kurtyny na nadzwyczajnie zapowiadającem się przedstawieniu. Co tam teatr, generał jest tak rasowym aktorem — kto wie, czy majora Gutznera nie zaskoczy tym razem jakaś prawdziwa niespodzianka? Nie, major Gutzner nie da się złapać na żadne frazesy i miny. Ale gdyby, gdyby naprawdę —