Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zginął na marne ani jeden żołnierz niemiecki w polu! Ani jeden w przestworzu powietrznem! Ani jeden nie zginął na marne w głębinach morza!...
Rita w paru skokach przypadła do okna, wychyliła się w bezprzytomnem uniesieniu i zaczęła krzyczeć wysilonym, zrywającym się co chwila głosem:
— Nieprawda!... To kłamstwo i fałsz!... Ludzie, ludzie, nie słuchajcie go! Ten człowiek znieważa zmarłych! Ten człowiek bluźni Bogu!...
Claude chwycił ją i przemocą oderwał od okna, szarpała się z nim w zapamiętaniu, w milczeniu, z oczyma, pełnemi nienawiści. Tłum zawył, zahuczał, grudki błota, kamienie, okruchy cegieł sypały się w okna. Żelazna krata ogrodzenia od ulicy wyginała się pod parciem masy, już wywalono furtkę. Claude odciągał Ritę, a nikogo nie miał do pomocy, wiedział, że jeżeli natychmiast, nie tracąc sekundy czasu, nie stanie w oknie i jakimś cudem nie powściągnie gniewu tego ludu, to rozwścieczony tłum wedrze się, zniszczy, porozbija i podruzgoce wszystko i szukać będzie Rity. Cisnął nią brutalnie, aż zatoczyła się i padła na dywan, ale zanim dobiegł do okna, zgóry, z balkonu odezwał się drżący, ale mocny głos starego profesora.
— Bracia moi, Niemcy!... Bracia moi w Chrystusie i w narodzie niemieckim!... Darujcie nieszczęśliwej córce mojej...
Gwar głuszył jeszcze jego słowa, ale kamienie przestały padać do okien parterowych willi. Zaga-