Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czątku... I jeszcze raz będziemy musieli przecierpieć nowe cztery lata... Chyba nie inaczej jest w piekle, spętała nas jakaś poczwarna wieczność... A kiedyż będzie koniec?!
— Koniec już bliski — wszyscy tak mówią.
Nagle ucichły trąby i wrzaski, tłum zatrzymał się, zaszumiał, zagadał, wielkie chorągwie zielone, czerwone, żółte chwiały się w miejscu, zaglądając do okien. Ozwał się tuż w pobliżu głos mocny, odrazu wymiótł z ulicy resztę zgiełku i zapanował wśród ciszy. W pokoju słychać było wyraźnie każde słowo. Rita w ciągu dwóch — trzech minut słuchała z cierpieniem w oczach, z odrazą, odsuwając się wciąż coraz dalej wgłąb pokoju aż wreszcie wcisnęła się w kąt za fortepianem.
—...Ale teraz, teraz, obywatele! Ciężko próbował nas i doświadczał — ale teraz, teraz, obywatele, wysłuchał naszych modłów Bóg niemiecki! W grzmocie naszych dział, w kłębach naszych śmiertelnych gazów, jak wśród piorunów i chmur na górze Synai odezwało się jego olbrzymie słowo, jego słowo olbrzymie, obywatele, do wybranego narodu! To słowo boże — to zwycięstwo! I gdy teraz, obywatele, liczymy nasze cierpienia, trudy i ofiary, to w tym radosnym momencie zwycięstwa pozbądźmy się małoduszności i otrząśnijmy się z więzów żałoby, albowiem, obywatele, widzimy jasno, że przydał się ojczyźnie niemieckiej i opłacił się stokrotnie w losach narodu każdy nasz drogi poległy! Obywatele, zaprawdę powiadam wam, że nie