Spowiedź ziemi (Łepki, 1968)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bohdan Łepki
Tytuł Spowiedź ziemi
Pochodzenie Poezje Zebrane tom II
Redaktor Stanisław Pigoń
Data wydania 1968
Wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Władysław Orkan
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
Z BOHDANA ŁEPKIEGO
SPOWIEDŹ ZIEMI

Zagasło słońce. Świat zamierkł.
Noc z wolna następuje.
Już nieprzejrzany, szary zmierzch
Wszerz ziemię obmotuje.

I głuchy już, głęboki szum        5
Niesie się ponad gajem,
Błąka się smutek, rodzic dum,
A radość gdzieś za rajem.

Od lasu chynie głodny wilk,
Patrzy w sioło i wyje.        10
Ostatni odgwar dnia zamilkł
I poćma ziemię kryje.

I płynie cicha w nocną ciem
Krzyżów i pól rozmowa —
Spowiadają się mraki ziem,        15
A słucha ich dąbrowa.

Mówią, że od tysiąca lat
Ludzi żywymi żarły,

Że wysysały krew i pot,
A ludy w nędzy marły.        20

Że wszystką wolę, siłę z nich
Wymaniają zdradliwie
I odpłat za ofiarę ich
Dają w nijakim żniwie.

A ludzie robią noc i dzień,        25
A pot wsze leje się i leje,
A śmierć wycina ludzi w pień,
A Dola z nich się śmieje.

„Przebacz, o Panie, przebacz,
Nie karz ludzi złym rokiem —        30
Na grzechy ciężkie nie bacz —
Spójrz litościwym okiem!“

— — — — — — — — — — — — — —

Spowiadały się zbiory wód,
Spokojne i drzemiące,
Że latem niosły strach i głód        35
Na pola, zbożem lśniące.

Że nie baczyły, ile mąk
Na pola popłynęło
Z czarnych, krwawiących chłopskich rąk,
Nim zboże się zrodziło.        40

Spowiadały się, w mraczny most
Zbite: dąbrowy, zręby,

Iż ludziom rosły nie na zrost,
A tylko dla ich zgnęby.

Iż próchnem żarły ściany chat,        45
Aż drzwi odlatywały —
A z ramienionych w krzyże łat
Drwa jeno poostały.

Dzieci sinieją w izbach swych,
Nieraz i na śmierć posną,        50
Jako to ptactwo w rokach złych,
A drzewa rosną, rosną...

A ludzie robią noc i dzień,
A pot wsze leje się i leje,
A śmierć wycina ludzi w pień,        55
A Dola z nich się śmieje.

„Przebacz, o Panie, przebacz,
Nie karz ludzi złym rokiem —
Na grzechy ciężkie nie bacz,
Spójrz litościwym okiem!“        60

— — — — — — — — — — — — — —

Mogiły jęczą: W mrok i w jaśń
Groźną mówimy żałobą
Za ból, za mękę i za kaźń,
Cośmy pokryły je sobą.

Za wstyd i zdradę, i rozbój,        65
Co serce z piersi darły,

Za cały nadaremny znój
Ludów, co próżno marły.

Co szły przez własny, luty skon
Do sławy i do woli —        70
I zapadały w wieczny sen,
Nie doczekawszy doli...

Sława stoczyła się na miecz
W skrwawione śmierci łoże,
A Prawda z ziemi uszła precz —        75
Przeto pomiłuj, Boże!

Naród bije się noc i dzień,
A krew wciąż leje się i leje,
A śmierć wycina ludzi w pień,
A Dola z nich się śmieje.        80




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Bohdan Łepki i tłumacza: Władysław Orkan.