Sonety (Shakespeare, 1913)/XXXIV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor William Shakespeare
Tytuł Sonety Shakespeare’a
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1913
Druk W. L. Anczyc i Sp.
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Maria Sułkowska
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Czyta Małgorzata Wojciechowska
XXXIV.

Przecz obiecałeś jasny dzień pogody
I ruszyć dałeś w podróż bez ochrony?
Burza mnie naszła mętnej pełna wody,
Twą cnotę skryły chmur podłych zasłony.
Choć chmury Twoją rozproszyłeś pieczą,
By deszcz osuszyć na zbolałej twarzy
Win nie zgładziłeś. Któż ceni lekarzy,
Co ranę lecząc, niedoli nie leczą?
Żałości mojej wstyd Twój nie jest lekiem.
Chociaż się kajasz, nie zgładzisz urazy:
Żal krzywdziciela obrońcą dalekim
Temu, co zgięty pod krzyżem obrazy.
Ale łza, którą miłość Twoja płacze,
Jest perłą drogą i spłaci haracze.


Grafika na koniec utworu 3.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Shakespeare i tłumacza: Maria Sułkowska.