Sonety (Shakespeare, 1913)/XXXIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor William Shakespeare
Tytuł Sonety Shakespeare’a
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1913
Druk W. L. Anczyc i Sp.
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Maria Sułkowska
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Czyta Małgorzata Wojciechowska
XXXIII.

Ranek niejeden widziałem nad ziemią
Szczyty pieszczący królewskim wejrzeniem,
Zieleń łąk złotym całował promieniem,
Wyzłacał strugi niebiańską alchemią.
Dozwolił później chmurom napastniczym
Szarą mgłą zakryć nieba chwałę złotą,
I zatajony przed świata tęsknotą,
Na zachód dążył z zaćmionym obliczem.
Tak wczesnym rankiem i mnie słońce moje
Przepychów świetnych lało w oczy zdroje.
Godzinę jedną moim było ono
Wnet się okryło chmur nizkich zasłoną.
Lecz miłość moja go nie lekcej waży
I plam nie szuka w ziemi-słońca twarzy.


Grafika na koniec utworu 3.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Shakespeare i tłumacza: Maria Sułkowska.