Sobie śpiewam a Muzom!... (Kochanowski, 1919)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kochanowski
Tytuł Wiersze wstępne z poematu „Muza“
Pochodzenie Klejnoty poezji staropolskiej
Redaktor Gustaw Bolesław Baumfeld
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Data wydania 1919
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI

Cała antologia

Indeks stron


Sobie śpiewam a Muzom! Bo kto jest na ziemi,
Coby serce ucieszyć chciał pieśniami memi?
Kto nie woli tymczasem zysku mieć na pieczy,
Łapając grosza zewsząd? A podobno k rzeczy:
Bo z rymów co za korzyść krom próżnego dźwięku?
Ale, kto ma pieniądze, ten ma wszytko w ręku:
Jego władza, jego są prawa i urzędy,
On gładki, on wymowny, on ma przodek wszędy...
Nie dziw tedy, że ludzie cisną się za złotem,
A poeta, słuchaczów próżen, gra za płotem,
Przeciwiając się świerczom, które nad łąkami
Ciepłe lato witają głośnemi pieśniami.
Jednak mant tę nadzieję, że przedsię za laty
Nie będą moje czułe nocy bez zapłaty.
A co mi za żywota ujmie czas dzisiejszy,
To po śmierci nagrodzi z lichwą czas późniejszy...
I opatrzył to dawno syn pięknej Latony,
Że moich kości popiół nie będzie wzgardzony...

(Z JANA KOCHANOWSKIEGO).



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kochanowski.