Przejdź do zawartości

Skąpiec (Molier)/Akt V

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Molier
Tytuł Skąpiec
Pochodzenie Bibljoteka Narodowa Serja II Nr. 6
Wydawca Krakowska Spółka Wydawnicza
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia W. L. Anczyca i Spółki w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł orygin. L'Avare
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron




  1. ↑ Niechaj go zarżną… Każde zjawienie nieocenionego Jakóba stanowi komiczną dywersję w ponurem napięciu, jakie wnosi z sobą Harpagon.
  2. ↑ Wyborna sposobność… Znowu wkraczamy w farsę.
  3. ↑ Niema wątpliwości… Harpagon, jak wielu ludzi przejętych namiętnością, sam dał informacje które miał zamiar wydobyć. (Podobnie p. de Pourceaugnac w scenie w Zbryganim w I akcie). Bierna rola komisarza przy tem osobliwem śledztwie świadczy o małej trosce tego organu władzy o istotny wymiar sprawiedliwości.
  4. ↑ Scena trzecia. Komiczne quiproquo między Harpagonem a Walerym jest czysto farsowe. Mimo że długo trwa, jest tak zabawnie przeprowadzone, iż budzi nieodpartą wesołość.
  5. ↑ Cudne oczy mojej szkatułki… Harpagon jest tak przejęty swoją szkatułką, iż wszystkie najbardziej liryczne wynurzenia Walerego wydają mu się, w odniesieniu do niej, możliwe: oburzają go raczej niż dziwią. W tym akcie piątym, Harpagon robi na nas wrażenie starego dziecka i neutralizuje w ten sposób posępny osad pozostały z poprzednich scen.
  6. ↑ Wolałbym aby ci się pozwolił utopić… I to okrutne odezwanie ojca mija niepostrzeżenie wśród komicznych rysów tej sceny.
  7. ↑ Co to za kradzież… Walery dotąd nie wie o kradzieży szkatułki, i nie domyśla się co Harpagon ma na myśli.
  8. ↑ Tyś powinien wytoczyć skargę. Harpagon, nawet w największem podnieceniu, nie przeoczy sposobności przerzucenia jakichś kosztów na kogoś drugiego.
  9. ↑ Ciągłą grą sceniczną, Harpagon ożywia to przydługie zakończenie, które mogłoby być nużące. Wedle tradycji sceny francuskiej Harpagon gasi świecę, Jakób zapala ją znowu; Harpagon gasi i bierze do ręki, Jakób zapala mu ją w ręce; Harpagon gasi i chowa do kieszeni, Jakób zapala mu ją w kieszeni, Harpagon parzy sobie palce. Widzimy, jak Molier w ciąż wzywa na pomoc najgrubsze efekty tradycyjnej farsy, aby, przy ich pomocy, przemycić tę głęboką komedję obyczajową.
  10. ↑ Pani mą siostrą… Podobnie sztuczne zakończenie w Szkole żon miało tę zaletę, iż było krótkie i zabawne przez swój symetryczny układ dwuwierszami. Tutaj, w stosunku do swej błahości, jest ono o wiele za długie i za ciężkie; chyba że przypuścimy iż Molier traktuje je jak o rozmyślną parodję «rozwiązań« w smaku ówczesnej komedji?
  11. ↑ Na panu zatem… Wszystkie te cudowne wypadki spłynęły po Harpagonie bez śladu: stała jego myśl nie opuszcza go ani na chwilę.
  12. ↑ Otrzymasz pieniądze… Molier pozwala nam wierzyć, iż Kleant nie miał może zamiaru okraść ojca do spółki ze swym służącym, i że zamierzał jedynie dopuścić się na nim t. zw. szantażu, usprawiedliwionego poniekąd miłością.
  13. ↑ Sprawisz mi nowe ubranie… Ten rys utrwala w nas ostatnie wrażenie Harpagona jako starego dziecka.
  14. ↑ Charakter u Moliera nie zmienia się nigdy ani na włos; ostatnie słowo streszcza zawsze całą istotę człowieka.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Molier i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.