Rozmyślania (Lange)/LVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange
Tytuł Rozmyślania
Data wydania 1906
Wydawnictwo Wacław Wiediger
Drukarz Drukarnia W. L. Anczyca
i S-ki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
LVI

W godzinie śmierci niechaj mię otoczy
Rój za żywota ukochanych twarzy —
Niechaj życzliwe na mnie patrzą oczy,
Choćby w postaci ułudnych miraży.
Gdziebądź i jakbądź śmierć się ku mnie zbliży,
Niechaj się zlecą jak gołębi stada:
Niech swym szelestem łagodzą jęk spiży —
Niech zwolna — cicho mrok na mnie upada.
Niech mi przebaczą winy me śmiertelne,
Niechaj dokoła śmiech i pieśni słyszę:
Śniąc, że tu gody opuszczam weselne
Śród ukochanych, gdy sam idę w ciszę.

W godzinie śmierci niechaj mię otoczy
Rój snów młodzieńczych, co mię kołysały —
Jak hesperyjski wid jakiś proroczy,
Świat zmieniający w tęcze i kryształy.
Niechaj się dusze obleką w lazury —
Niechaj ustaną krwawe bojów zgrzyty —
Niechaj na niebie rozpierzchną się chmury —
Niepokalane otwarłszy błękity.
Niech w tem złudzeniu umieram szczęśliwy,
Że tęcza zeszła na ziemskie bezdroże,

Że już zakwitły Hesperyjskie niwy,
Że już królestwo ziściło się boże.

W godzinie śmierci niechaj mię otoczy
Rój jasnych kształtów w myśli mej poczętych,
Rój wyłonionych z niebytu uźroczy —
Własnem mem dłutem w spiż słowa zaklętych.
Niech przyjdą — nie tak zasnowane w cieśnie,
Jak je, wcielając, słaba ręka wciska:
Lecz tak, jak mi się objawiały we śnie,
Nieogarnione — ogromne zjawiska.
Niech w najdźwięczniejszą arfę mi zadzwonią —
Abym w złudzeniu rozśpiewanem konał,
Żem wszystko żywą przyodział harmonią,
Że, com wykonać miał, wszystkom wykonał.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.