Psalm 9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor nieznany
Tytuł Psalm 9
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kochanowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

b) Psalm 9.

Ciebie będę, Boże prawy,
Całem sercem wyznawał,
Twoje wszytkie dziwne sprawy
Będę światu podawał;

Będę wesół w twej obronie,
Będę wszechnajświętszemu
Przy łagodnej śpiewał stronie
Imieniowi twojemu.

Nieprzyjaciel mój strwożony
Podał tył nieuczciwy,
I padł strachem ogarniony,
Widząc twój wzrok straszliwy;

Ty litujesz krzywdy mojej,
Tyś kwoli niewinności
Zasiadł na stolicy swojej,
Sędzio sprawiedliwości!

Przepadli ziemię przeklęci
Na twe słowa fukliwe,
Wytarłeś z ludzkiej pamięci
Ich imiona chlubliwe.

Zły człowiecze! spustoszyłeś
Pola nieprzerodzone,
Zwojowałeś, wywróciłeś
Miasta pięknie sadzone.

Ich pamięć pospołu z nimi
Na wieki zaginęła,
Ale pańska moc wiecznymi
Czasy będzie słynęła.

On stolicę swą narządził,
On ludzkie nieprawości
I wszystek świat będzie sądził
Podług sprawiedliwości.

On jest ucieczka ubogich,
On dodaje ratunku
Położonym w krzywdach srogich
I w żałośnym frasunku.


Wszyscy, którzy go poznali,
Jemu niechaj ufają;
Nigdy się nie oszukali,
Którzy w nim ufność mają.

Mieszkającemu śpiewajcie
Na wysokim Syonie;
Jego moc opowiadajcie
Narodom w każdej stronie.

Pomścił się Pan sprawiedliwy
Krwie niewinnej rozlania,
Usłyszał płacz żałobliwy
I ubogich wołania.

Użyj nade mną litości,
Boże nieogarniony!
Patrz w jakiej niebezpieczności
Jestem dziś położony.

Chciej mię z mąk srogich wybawić,
Śmierci nieubłaganej,
Abych twe sprawy mógł sławić
W cerkwi twojej wybranej.

Jam smutny tak lamentował,
A tyś usłyszał w niebie,
Teraz się będę radował,
Mając obrońcę z ciebie.

W tym się dole potopili,
Który sami kopali,
W tem się sidle połowili,
Które sami stawiali.

Nie darmo Bóg sprawiedliwy,
Po wszystkie wieki słynie,
Uplótł się człowiek zdradliwy
W swoich rąk własnych czynie.

Upad wisi nad grzesznymi,
Upad nieuchroniony,
Nad narody przeklętymi,
Kędy Bóg zapomniony.

Nie na wieki Pan przebaczy
Upadłego człowieka.
Ich nadzieja (tak Pan raczy),
Ważna będzie od wieka.

Powstań, wieczny nasz obrońca!
Nie daj się zmocnić złemu,
Twój sąd niech będzie do końca
Światu jawny wszystkiemu.

Ogarnij strachem pogany,
Niech się ludźmi być znają,
Którzy dziś mogą być pany,
Jutro z chudym zrównają.

(J. Kochanowski).



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: nieznany i tłumacza: Jan Kochanowski.