Psalm 7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor nieznany
Tytuł Psalm 7
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kochanowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

a) Psalm 7.

W tobie ja samym, Panie! człowiek smutny
Nadzieję kładę, ty racz o mnie radzić;
Nieprzyjaciel mój jako lew okrutny
Szuka mej duszy, aby ją mógł zgładzić;
Z jego paszczęki jeśli mię, mój Boże!
Ty sam nie wyrwiesz, nikt mię nie wspomoże.
Jeśli mię Panie! słusznie oszacował
Zły człowiek, a ma do mnie jaką winę:
Jeślim przyjaźni nieszczerze zachował,
A do złej chęci dał z siebie przyczynę:
Niech nieprzyjaciel górę ma nademną,
Niech mię w proch zetrze i moją cześć ze mną.
Powstań! o Panie wieczny! w gniewie twoim
Przeciw złych ludzi niepobożnej radzie,
A powstań z pomstą, jakąś prawem swojem
Opisał, oto lud w wielkiej gromadzie
Wyroku twego czeka: jeśli złemu,
Czy upaść przed twym sądem cnotliwemu?

Przeto o sędzio, sędzio wiekuisty!
Chciej na wysokiej siąść stolicy swojej,
A jeślim jest praw i przed tobą czysty,
Osądź mię wedle niewinności mojej.
Złego złość zniszczy, a człowiek cnotliwy
Jest w opiece twej, Boże sprawiedliwy.
Boże, przed którym tajne być nie mogą
Myśli człowiecze, w twej stojąc obronie,
Przed żadną nigdy nie uciekę trwogą,
Bo szczere serce w twojej jest zasłonie.
O sprawiedliwy sędzio! ty każdego
Sprawnie oddzielasz wedle zasług jego.
Jeśli się człowiek zły nie pohamuje,
Pan swój miecz ostry, pan łuk natężony
Na ręku trzyma i strzały gotuje
Śmiertelne: zapadł w zazdrość człowiek płony,
Niesprawiedliwość nosi, kłam urodzi,
Dół pod nim kopie, a sam weń ugodzi.
Sam się upęta w chytrem sidle swojem,
Nań się obalą wszystkie jego złości —
A ja podparty miłosierdziem twojem,
Próżen i troski i niebezpieczności,
Sąd sprawiedliwy i twe imię, Panie!
Wyznawać będę, póki duszy stanie.

(Jan Kochanowski).



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: nieznany i tłumacza: Jan Kochanowski.