Prostaczek/XVI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Prostaczek
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XVI. Panna de Saint-Yves radzi się jezuity.

Znalazłszy się sam na sam z dobrym spowiednikiem, piękna i zbolała Saint-Yves zwierzyła mu, iż pewien dygnitarz, człowiek równie potężny jak rozwiązły, ofiarował się wydobyć z więzienia jej narzeczonego, ale że, za swą usługę, żąda straszliwego okupu; co do niej, czuje nieopisany wstręt do takiej niewierności, i, gdyby chodziło tylko o jej życie, poświęciłaby je raczej niżby miała ulec.
„Cóż za paskudny grzesznik, rzekł O. Dowszystkiego. Wymień mi nazwisko tego niegodziwca: to z pewnością jakiś jansenista. Doniosę o tem Jego Wielebności O. de La Chaise; każe wtrącić jego samego do kaźni, w której jęczy twój oblubieniec“.
Po długiem wahaniu, biedna dziewczyna, wielce zakłopotana, wymieniła wreszcie p. de Saint-Pouange.
„Saint-Pouange! wykrzyknął jezuita; och, moje dziecko, to zupełnie co innego, toć to krewniak największego ministra jakiego mieliśmy kiedy; człowiek zacny, obrońca dobrej sprawy, dobry chrześcijanin; nie mógł mieć takiej myśli; musiałaś go źle zrozumieć. — Och, ojcze, zrozumiałam aż nadto; zgubiona jestem cobądź uczynię; trzeba mi wybierać jedynie między nieszczęściem a hańbą; albo mój kochanek będzie żywcem pogrzebany, albo też ja stanę się niegodną życia. Nie mogę mu dać zginąć, i nie mogę go ocalić“.
Ojciec Dowszystkiego starał się ją ukoić łagodnemi słowy.
„Po pierwsze, moja córko, nie używaj tego słowa: mój kochanek; jest w niem coś świeckiego, co mogłoby obrazić Boga; mów: mój mąż; mimo bowiem że nim jeszcze nie jest, ty uważasz go za męża; to w porządku.
„Powtóre, mimo że jest twoim małżonkiem duchem, nadzieją, nie jest nim jeszcze w istocie: nie popełniłabyś zatem cudzołóstwa, straszliwego grzechu, którego zawsze trzeba unikać, o ile to tylko możliwe.
„Po trzecie, uczynek nie mieści w sobie znamion występku, o ile intencya jest czysta, a niema nic czystszego nad chęć oswobodzenia swego męża.
„Po czwarte, masz przykłady w świętej starożytności, doskonale nadające się do tego położenia. Św. Augustyn podaje, iż, za prokonsulatu Septimusa Acyndyna, w roku pańskim 340, pewien biedny człowiek, nie mogąc spłacić cesarzowi co jest cesarskiego, został skazany na śmierć, jak się godziło, mimo maksymy: Gdzie niema nic, tam i król traci swe prawa. Chodziło o funt złota; otóż, skazaniec ów miał żonę, w którą Bóg złożył skarby urody i roztropności. Stary bogacz ofiarował się dać funt złota, a nawet więcej, tej damie, pod warunkiem że dopuści się z nim grzechu wszeteczeństwa. Pani ta uznała, iż, spełni zbożne dzieło, ocalając życie mężowi. Św. Augustyn pochwala wielce jej szlachetną rezygnacyę. Co prawda, stary kutwa oszukał ją, i męża jej może i tak powieszono; ale zrobiła wszystko co było w jej mocy aby mu ocalić życie.
„Bądź pewna, moja córko, iż, kiedy jezuita cytuje św. Augustyna, musi już ten święty mieć zupełną słuszność. Nie radzę ci nic; masz rozum; trzeba sądzić iż zechcesz przyjść z pomocą mężowi. P. de Saint-Pouange jest zacnym człowiekiem, nie oszuka cię; to wszystko co mogę ci powiedzieć; będę się modlił do Boga za ciebie, i mam nadzieję, że wszystko się odbędzie ku jego największej chwale“.
Piękna Saint-Yves, niemniej przerażona wywodami jezuity co namowami wice-ministra, wróciła do przyjaciółki pogrążona w rozpaczy. Miała już pokusę aby śmiercią się wyzwolić z tego strasznego położenia, w którem trzeba jej było zostawić w straszliwej kaźni ubóstwianego kochanka, lub też uwolnić ją za cenę tego co było jej najdroższe i co winno było należeć jedynie do niego.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.