Pracownicy morza/Część druga/Księga trzecia/V

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wiktor Hugo
Tytuł Pracownicy morza
Wydawca Bibljoteka Romansów i Powieści
Data wyd. 1929
Druk Grafia
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Felicjan Faleński
Tytuł orygin. Les Travailleurs de la mer
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


V.
Wybieraj.

Tajemnicze siły dobrze wybrały chwilę.
Jeżeli traf istnieje, to jest zręczny.
Dopóki krypa była umieszczona w zatoce Człowieka, dopóki maszyna była osadzona wśród szczątków statku, Gilliatt był niezdobyty. Krypa znajdowała się w miejscu bezpiecznem, maszyna była osłonięta; skały Douvres, trzymające maszynę, skazały ją na powolne zniszczenie, ale ochraniały przeciw nagłym wypadkom. W każdym razie coś jeszcze pozostawało Gilliattowi. Maszyna mogła zniszczeć, ale nie on; miał też i krypę do ratunku.
Ale czekać, aż krypa będzie usunięta z miejsca, w którem była niedostępną, pozwolić jej wejść w przesmyk między skałami Douvres, wytrzymać dopóki nie będzie obsaczona; pozwolić Gilliattowi dokonać, co zamierzał; spuścić maszynę i przenieść ją na inny pokład, nie przeszkadzać bynajmniej w tej cudownej pracy, zgadzać się na jej powodzenie — w tem właśnie była zasadzka. Samo to ukazywało zamiar złowrogi, złoczynny podstęp otchłani.
Teraz maszyna, krypa, Gilliatt, razem wszyscy byli w uliczce między skałami — tworzyli jedność. Rozstrzaskać krypę o skały, maszynę puścić na dno, Gilliatta utopić — wszystko to zależało od jednego wysilenia na jeden punkt skierowanego. Wszystko mogło być odrazu skończone w jednym i tym samym czasie, nie rozdzielając, wszystko można było zgruchotać jednym ciosem.
Trudne, bardzo trudne było położenie Gilliatta.
Sfinks, mający wedle marzycieli istnieć w głębi cieniów, zdawał się dawać mu do wyboru:
Zostań, lub: oddal się.
Oddalić się, to szaleństwo — pozostać, to okropność.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Victor Hugo i tłumacza: Felicjan Faleński.