Poezye (Odyniec, 1874)/Przedmowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PRZEDMOWA.



Sie hören nicht die folgende Gesänge,
Die Seelen, denen ich die ersten sang;
Zerstoben ist das freundliche Gedränge,
Verklungen ach! der erste Wiederklang!
Mein Leid ertönt der unbekannten Menge,
Ihr Beifall selbst macht meinem Herzen bang,
Und was sich sonst an meinem Lied erfreuet,
Wenn es noch lebt, irrt in der Welt zerstreuet.

Und mich ergreift ein längst entwöhntes Sehnen
Nach jenem stillen ernsten Geisterreich.

Göthe.
[1]

Gdym piérwsze pieśni, w lat moich zaraniu,
Słał, jak skowronki, nócić swojéj ziemi:
Nadzieja była w starszych pobłażaniu,
Nadzieja była w młodém zaufaniu,
Że wnet dojrzalsze pośpieszą za niemi.

O! i jak świetny był sąd téj starszyzny,
Na któréj wyrok naprzód stanąć miały!
Rycerze, Rajcy, Pasterze ojczyzny,
W podwójnych wieńcach lauru i siwizny,
Obywatelskiéj i śpiewaczéj chwały!

Nowa pieśń drżała przed dawnéj mistrzami,
Lecz ją ośmielał huf braci rowiennéj.
Geniusz w wodzu szedł gwiazdą przed nami;
Byliśmy silni wspólnemi siłami,
Wierzyli w tryumf swéj myśli plemiennéj.


I duch snać wieszczy nie zawiódł w nadziejach.
Aż zbytni zapał, i sztukę zbyt chłodną,
Po krótkich swaru i gwaru kolejach,
W dziedzinie pieśni — jak po stokroć w dziejach —
Miłość złączyła w harmonię zgodną. —

Gdzież dziś to grono mistrzów, towarzyszy,
Ojcowskich sędziów i obrońców bratnich? —
Najbliżsi sercu śpią w grobowéj ciszy;
Reszta rozpierzchła — czyż nawet dosłyszy,
Z ust przyjaciela, głos pieśni — ostatnich?

A wkoło twarze nowe mi i cudze.
Surowszy Czasu sąd i wymagania. —
Pieśni me! losem waszym się nie łudzę.
Nie śmiem ni poledz na waszéj zasłudze,
Ani od młodszych czekać pobłażania. —

Dość przeto będzie gwoli chęci mojéj,
Gdy dźwięk wasz może czyjeś serce wzruszy,
Do wyższych marzeń czyjąś myśl nastroi,
Czyjąś łzę żalu lub tęskność ukoi,
Echem z za świata zabrzmi w czyjéjś duszy. —

A wy, ku którym, okiem łzą zalaném,
Patrzę i tęsknię: duchy moje bliźnie!
Wam serce moje najlepiéj jest znaném:
Wy mi tam dajcie świadectwo przed Panem,
Czym, jak mógł, służył Bogu i Ojczyznie!
1859, Stycznia 26.





Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Fragment Dedykacji z Fausta Johanna Wolfganga von Goethe (w. 17—26); w przekładzie Adama Pomorskiego:

    Nie dane było słyszeć dalszych pieśni
    Tym, co słyszeli pierwsze nutki moje;
    Gdzie przyjaciele teraz? gdzie rówieśni?
    Przebrzmiał, ach! odzew pierwszy. Z bólem stoję
    Wśród tłumu obcych, śpiewam tak, jak wcześniej,
    Lecz od nich nawet poklasku się boję,
    Ci, których śpiew mój cieszy zaś i dziwi,
    Nie wiedzieć gdzie są, jeśli jeszcze żywi.

    Z dziwną mi teraz tęsknotą ożywa
    Świat duchów, cichy a poważny.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.