Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie/Boruta

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Iskrzycki Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie • 152. Boruta • Lucjan Siemieński Twardowski
Iskrzycki Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie
152. Boruta
Lucjan Siemieński
Twardowski

Zamek łęczycki stoi śród błót nad Bzurą; w jego lochach siedzi djabeł Boruta i pilnuje ogromnych skarbów. Krąży o nim takie podanie.
Pewien ksiądz z Łęczycy zaproszony, jadąc na obiad, przy pacierzach porannych, przewidując, że niebędzie miał czasu, odmawiał i modlitwy nieszporne. Właśnie przebywał groblę śród błota, gdy napotka wieśniaka, który go z rubaszną pozdrawia miną i temi słowy: Dobry wieczór księże! Zdziwiony pleban odpowiada: A wszakże to nie wieczór, ale rano. — Na to wieśniak rzecze z szyderstwem: Musi być wieczór, kiedy już po nieszporach! —
Przelękniony pleban poznał z kim rozmawia i prędzéj pojeżdżać kazał. Był to Boruta, co przybrał na się postać rubasznego wieśniaka.



Inną razą Boruta uprzykrzywszy sobie siedzieć na skarbach w lochach łęczyckich, umyślił przejść się po okolicznéj szlachcie. Przypadkiem trafił na wesele, pił i hulał; a podochociwszy sobie wdał się w kłótnię, tak, że musiał stanąć szlachcicowi do korda, który, że był zawołanym rębaczem, uciął mu od razu pazur u łapy. Odtąd Boruta niechce wyłazić z lochu, bo mu wstyd, że go szlachcic obciął tak szkaradnie.[1]


  1. O Borucie krąży taż powieść i w Litwie nadniemeńskiéj.