Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie/Bazyliszek

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Wił Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie • 95. Bazyliszek • Lucjan Siemieński Żaba
Wił Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie
95. Bazyliszek
Lucjan Siemieński
Żaba

Ma kształt koguta, białe plamy jak koronę noszący, lub téż podobny do jędyka. Ogon ma węża, zakręcony do góry, na dwóch chodzi nogach, pod skrzydłami żółty. Mniemają, że się rodzi z jaja koguciego, które kogut dziewięć lat mając zniesie i ze wstydu w koński gnój zakopuje.[1]
Takie są o bazyliszku dwa podania:
Za Zygmunta Augusta w Warszawie na pogorzelisku, gdzie kamienica na trzynaście lat przedtém zgorzała, była głęboka, jak jaskinia jaka, piwnica, w téj miał jamę bazyliszek, o czém nikt niewiedział. Do téj piwnicy dziewczynka mała z chłopczykiem także małym, na swywolę czy igraszkę weszli oboje tak, że nikt niewiedział, gdzie się podzieli. Kiedy ich długo niewidać, szuka matka córki, posyła wszędzie, nigdzie znaleść niemoże; domyśli się naostatek, kiedy ich wieczorem do wieczerzy niewidać, szukać ich w owéj piwnicy. Kazano tam wejść dziewce, weszła; aż znajduje oboje dzieci bez duszy; ledwie krzyknęła, wkrótce i sama padła i umarła. Kiedy długo dziewki niewidać, poszedłszy ku drzwiom pani, woła po imieniu dziewki i dziecięcia; gdy się nikt nieodzywa, zlękła się, krzyczeć i lamentować poczęła, aż się sąsiedzi pozbiegali. Doszło to wprędce do urzędu; więc spostrzegłszy z daleka, że ci pomarli, powyciągać osękami długiémi trupy kazano. Strach było widzieć, jak się strasznie, jak bębny, powydymały, posiniały z gruntu i oczy na wierzch były wysadzone. Na tak straszne widowisko całe miasto się zbiegło; przyszedł téż i wojewoda jeden i architekt z nim bardzo stary. Ten tedy architekt zaraz powiedział, że tam musi być koniecznie bazyliszek, którego inaczéj zgubić niepodobna, tylko trzeba jakiego odważnego człowieka w same zewsząd zwierciadła ubrać; twierdząc, że tenże bazyliszek, jak sam siebie obaczy w zwierciedle, zaraz zdechnie. A że wtenczas dwóch złoczyńców na gardło skazanych w więzieniu siedziało, jeden Polak, drugi Szlązak, Jan Taurer, tym kazano jedno z dwojga obierać, albo ginąć od miecza według dekretu, albo któryby się z nich odważył iść na zgubienie bazyliszka tego, deklarowano życiem go darować. Odważył się Szlązak. Więc gdy wszystkiego z gruntu zwierciadłami okryto i oczy nawet szkłem zasłoniono; poszedł do owéj piwnicy, gdzie kiedy przez całą godzinę różnie szukał, niemogąc znaleść, już mu i świécy niestało; więc prosił o inszą świécę, żeby mógł w ciemnych, między rumem, lochach obaczyć. Jakoż znalazł straszną bestyję już nieżywą, bo się sam wzrokiem swoim ów bazyliszek zabił. Więc zawołał, że już nieżyje; kazał tedy ów architekt królewski wynieść owego bazyliszka na górę, dopiero go każdy oglądał. Bestyja była tak wielka jak kura, z głową i szyją indyczą, oczy miała żabie.
W Wilnie także za Zygmunta Augusta w pustéj także piwnicy, ulągł się bazyliszek, który wyglądając oknem zawaloném, wiele ludzi przechodzących wzrokiem swoim zabijał. Tego chcąc zgubić, taki wynaleziono sposób: Cztery snopy ruty po jednemu w piwnicę wpuszczano i znowu, ale nie zaraz, wyciągano. Pierwszy snopek zbielał i usechł, drugi i trzeci, już nie tak był zwiądł; czwarty już zdrowy i świéży wyciągnięto; potém zrozumiano, że już musiał zdechnąć; więc tam spuszczono jednego człeka, który go znalazł nieżywego.


  1. Dołączam tu ciekawy szczegół wiary średniowiekowéj o bazyliszkach, wzięty z dzieła: Theophili presbyteri et monachi libri III. seu diversarum artium schedula, które to dzieło odnoszą do X. lub XI. wieku. Powiada on, że poganie w ten sposób tworzą sobie bazyliszków: mają oni piwnicę w ziemi wyłożoną całkiem płytami kamiennemi i dwa tylko maleńkie zostawione są okienka. W taki loch sadzają dwa koguty dwónastoletnie, karmiąc je, aż się utuczą; wtenczas te koguty przez gorąco pochodzące z tłustości parzą się między sobą i znoszą jaja. Poczém zabierają koguty, a jaja dają wysiadać ropuchom, z których po czasie wyłażą małe kogutki; po dniach dziesięciu wyrastają im wężowe ogony, i gdyby owa piwnica niebyła całkiem kamienną, natenczas niechybnie zaryłyby się w ziemię. — W podaniach ludu smoki także się z takich jaj kogucich tworzą.