Pierwiosnki (Čech)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Svatopluk Čech
Tytuł Pierwiosnki
Pochodzenie Z bratniej niwy
Wydawca Nakładem Ziarna
Data wydania 1906
Drukarz E. Nicz i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Konrad Zaleski
Źródło Skany na commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron

PIERWIOSNKI.

Choremu bratu
Siostrzyczka mała
Codziennie świeże
Kwiaty dawała;
Dar ten, w czas majowy
Chłopcu z kniej dąbrowy
Niósł balsam, niósł wonie
Z rodzinnych pól, —
Rozjaśniał mu skronie
I koił ból.

Lecz wkrótce kwiaty
Więdły, aż zbladły,
Gdy płatki śniegu
Na ziemię spadły,
Gdy wicher po niwie
Zawodził straszliwie
Na wszystkiem zostawiał
Nicestwa ślad,
Gdy harce wyprawiał
U progu chat.


Zbłądził przez śnieżne
W oknie kryształy
Słońca promyczek
Do izby mały,
Lecz chore nieboże
Pocieszyć nie może;
Bledziutka twarzyczka
Łezkami lśni:
— „Już kwiatów siostrzyczka
Nie nosi mi!“

Rzecze doń matka:
— „W wiosenny dzionek
„Rozbudzi kwiatki
„Ze snu skowronek;
„Gdy w polu i w lesie
„Rozniecą woń,
„Siostrzyczka przyniesie
„Pełną ich dłoń.“

Biegły dni długich
Całe szeregi.
Drzemała ziemia
Spowita w śniegi
Zimowych zamieci. —
— „Czy prędko już wzleci
„Z pól naszych ptaszyna
„W błękitów dal?“

Wciąż pyta chłopczyna,
Tłumiąc swój żal.

Z rozpaczą matka
Nad nim schylona
Zawoła, tuląc
Skarb swój do łona,
Gdy dusza dzieciny
Już rwie się w wyżyny
Ku miejscom spoczynku
W krainie zórz;
— „Fijołków, mój synku
„Nie ujrzysz już!“

Słysząc te słowa
Płaczącej matki,
Dziewczątko chyłkiem
Wybiegło z chatki;
— „Wiem ja, gdzie ukryty,
„Kwiatek śni spowity
„W tę płachetkę białą!
„Het, prawi, het!...
„Fijołków dłoń całą,
„Przyniosę wnet!“

Choć drobne rączki
Na mrozie stygły,
Twarzyczkę kłóły

Śniegowe igły,
Po lesie po niwie
Wciąż szuka gorliwie;
Przez śnieżne zamiecie
Po śniegu brnie —
— „Gdzież rośnie to kwiecie,
„Gdzie pyta, gdzie?

Ojciec Niebieski
Siał ręką z góry
Gwiazdeczki białe
Na śnieżne chmury, —
Gdy spojrzał z wyżyny
W głąb serca dzieciny,
Gwiazdeczek srebrzystych
Wziął garstkę w dłoń
I z chmurek śnieżystych
Wiał na jej skroń.

— „Lećcie wy chmurek
„Obłocznych dziatki,
„Zmieńcie się w dole
„Na wonne kwiatki;
„Niech lecąc pod nogi
„Maleńkiej niebogi,
„Te barwne dzwoneczki —
„Ten niebios dar

„W serduszku dzieweczki
„Obudzą czar.“

Płatek za płatkiem
Leci i leci
A cała ziemia
Wkoło się kwieci.
— „Cóż kwiatów, dla Boga!
Zawoła nieboga.
„Na białej tej niwie,
„Po nieba brzeg!“...
I zbiera skwapliwie
Kwitnący śnieg.

Gdy dała bratu
Wiązkę niebieską,
Błysło mu oko
Radości łezką;
Gdzieś naraz przepadło
Choroby widziadło. —
Gdy kwiaty spostrzega
Ciekawy lud,
Na pole wybiega
Podziwiać cud.

— „Witajcie pierwsze
„Zwiastuny wiosny,

„Zbliża się do nas
„Dzień już radosny!
„Skowronek pieśń nuci;
„Las ze snu się cuci;
„Słoneczko wyzłaca
„Kwiecisty łan; —
„To ciepło nam wraca
„Nasz dobry Pan!“






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Svatopluk Čech i tłumacza: Konrad Zaleski.