Pielgrzymka do Kewlaar (Heine, tłum. Kraushar, 1882)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Heinrich Heine
Tytuł Pielgrzymka do Kewlaar
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Aleksander Kraushar
Źródło skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Antologia poetów obcych p0206 - Heine.jpg

PIELGRZYMKA DO KEWLAAR.
(Z HEINEGO)
1799 † 1856.
I.

Na łożu leżał syn blady,
A nad nim czuwała matka;
— Czy nie powstaniesz Wilhelmie?
Patrz, spieszy wiernych gromadka. —

— Jestem tak chory, mateńko,
Że nic w mej duszy nie śpiewa:
Gdy wspomnę o zmarłej Gretchen,
Serce mi bolem nabrzmiewa. —

— Powstań, pójdziemy do Kewlaar,
Odrzecze matka synowi:
Tam, Przenajświętsza Dziewica,
Twe chore serce uzdrowi. —


Szeleszczą święte sztandary,
I słońce z wolna zapada,
A do Kolonii, nad Renem,
Dąży pobożnych gromada.

Matka za ludem podąża,
I tuli syna do łona.
W chórze — śpiewają oboje:
„O Marjo! bądź pozdrowiona!“

II.

Najświętsza Panna w Kewlaarze,
Odziana szaty lśniącemi,
Dziś wiele świadczyć łask musi,
Bo wiele nędzy na ziemi...

Chorzy, przynoszą Jej w dani
Ofiary skromne, dziecięce:
Z wosku robione figurki,
Woskowe nogi i ręce...

Kto z wosku rękę Jej składa,
Ten zdrowiem rękę użyźnia;
Kto daje nogę woskową,
Temu się rana zabliźnia...


Nie jeden przybył o kuli
A dziś już biega po linie;
Ten, co nie władał palcami,
Dziś z gry na skrzypkach już słynie.

Matka do syna się zbliża
Z małem serduszkiem woskowem:
— „Oddaj to Pannie Najświętszéj,
A serce twe będzie zdrowem!“

Syn westchnął, spojrzał na matkę,
A potem w obraz cudowny;
Oczy nabiegły mu łzami,
Z ust płynął żal niewymowny:

— „O Ty! bądź błogosławiona,
W przeczystych aniołów chórze!
Królowo nieba i ziemi,
Tobie mą boleść wynurzę!

Mieszkałem z matką nad Renem,
W Kolonii, pobożnym grodzie,
Gdzie lśnią kościołów wieżyce
O bladym słońca zachodzie;

A przy nas — Gretchen mieszkała...
Lecz zmarło dziewczę kochane!

Marjo! bierz serce w ofierze
A serca zabliźnij ranę!

Uzdrów me serce zbolałe...
A dusza moja stęskniona
Będzie Ci śpiewać co rano:
O Marjo! bądź pozdrowiona!“

III.

Na łożu, w cichej komorze,
Śpi syn — i matka spoczywa.
Nagle, do chaty, z lazurów
Najświętsza Panna przybywa...

Schyla się lekko do łoża,
I dłoń, jasności promyka,
Kładzie choremu na serce,
Patrzy nań chwilę — i znika.

Matka to we śnie widziała...
Dziwny jej ciężar dolega;
Zrywa się ze snu wylękła
I drząc, do łoża przybiega.

Tam leżał syn jej nieżywy,
Z białym krzyżykiem u ręki!

Lecz twarz miał jasną, pogodną,
Jak gdyby odbłysk jutrzenki.

Matka, spojrzała w niebiosa,
Klękła — i łzami zroszona,
Szeptała usty drzącemi:
— „O Marjo! bądź pozdrowiona!“

Alexander Kraushar.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Heinrich Heine i tłumacza: Aleksander Kraushar.