Pieśni Petrarki/Sonet 175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Francesco Petrarca
Tytuł Pieśni Petrarki
Data wydania 1881
Wydawnictwo nakładem tłumacza
Drukarz Józef Sikorski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Felicjan Faleński
Źródło Skany na commons
Indeks stron
Sonet 175.

W pierwowzorze zawiły i przesadny.

Niechbym po ziemi, w niestrudzoną kolej,
Wzdłuż, wszerz, jak Niebios piętrzy się pokrywa,
Szedł, najcudniejsze przepatrując dziwa —
Zawsze ku Laurze serce wracać woli.
Lecz snadź wieszczego ptaka wzrok sokoli,
Czy też zdziałała Parka to złośliwa,
Że mnie jednemu Litość głuchą bywa,
I że mam czarną, zamiast jasnej doli.....
Co tu i mówić? Bywa Laury wpływem
Serce Miłości pełne i słodyczy.
To jest — jej samej. Lecz niech ona wyzna,
Że go bynajmniej nie chce mieć szczęśliwem —
Gdyż wcale nie dba, czy też znać nie życzy,
Że już mi przez nią srebrzy skroń siwizna. —





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Francesco Petrarca i tłumacza: Felicjan Faleński.