Pieśni Petrarki/Sonet 144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Francesco Petrarca
Tytuł Pieśni Petrarki
Data wydania 1881
Wydawnictwo nakładem tłumacza
Drukarz Józef Sikorski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Felicjan Faleński
Źródło Skany na commons
Indeks stron
Sonet 144.

Mieści w sobie wspomnienia wrażeń, zapewne nie obcych Laurze, ale dziś mocno już nie jasne.

Dniem jednym, poprzez góry, lasy, niwy,
Wielce tęschnego własnych myśli posła,
Miłość mię skrzydły cudownemi niosła,
Bym w Trzecie Niebo mógł dolecieć żywy.[1]
Słodko jest wspomnieć, żem szedł w owe dziwy,
Gdzie Marsowego wieje strach rzemiosła,
Jak statek coby stradał ster i wiosła,
Odwagi pełen i otuchy tkliwej.
W tem, gdy przymierzchać począł dzień ów błogi,
Wspomniawszy: podróż mą zawdzięczam komu,
I powrót, — strach mię przejął pokryjomu.
Szczęściem, Wokluzy Raj i u rozłogi
Sorga, gościnnie serce zbyła z trwogi —
I ono — w blaskach znów jest jakby w domu. —




Przypisy

  1. To jest, jak zawsze, w sferę Wenery — a jak tu, w miejsca niby, kędy Laura przebywa.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Francesco Petrarca i tłumacza: Felicjan Faleński.