Patrzę w tę pustkę...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Orkan
Tytuł Patrzę w tę pustkę...
Pochodzenie Poezje Zebrane tom II
Redaktor Stanisław Pigoń
Data wydania 1968
Wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
PATRZĘ W TĘ PUSTKĘ...
I

Patrzę w tę pustkę otwartą —
Gwiazdy nade mną migocą —
Powiedzcie, siostry: Czy warto?
Wy się ognicie hań — po co?

Serca jednego ubyło,        5
Serce, ogniące się, zgasło —
Czyż nic się tam nie zmieniło?
Czy nic tam nie wybrzasło?

Widzę, jak drwiąco mrugacie,
Jako nadziemne szyderce,        10
Żadnej nie szepnie serce
Schylić się ku mnie: „Mój bracie”...

Patrzycie z ciemnych tych pował
Jako sztylety — żegadła,
A jam was przecie litował,        15
Gdy która w otchłań upadła...

Niechajże i ta niewdzięka
Gwiazd, które-m mniemał siostrami —

Ucz się: samotną jest męka,
W cierpieniu jesteśmy sami.        20

O serce, tyleś już wiedzy
Wyniosło z długiej tej drogi,
Iż w końcu żywota-miedzy
Staniesz z bezrady i trwogi.

II

Patrzę w tę pustkę otwartą —        25
Gwiazdy nade mną migocą —
Już się nie pytam: czy warto?
Już się nie pytam: po co?

Gwiazdy milczące zdradziły,
Pustka głuchością nie przeczy —        30
U Jej otwartej mogiły
Spojrzałem na dno tych rzeczy.

Nic, które kości me kruszy,
I wszystko, co sercem czuję —
Straszna obojętność głuszy        35
I duch, co pokutuje.

Nic się tam w górze nie zmieni,
Cokolwiek w myślach bym marzył —
Minę — i będzie w przestrzeni,
Jakbym się nigdy nie zdarzył.        40

Żyjesz czy umrzesz — to jedno,
Kamień z urwiska odpada —

Wpatrz się czuciem w bezedno —
I cóż? czy odpowiada?

Pustka odpowie ci zawdy        45
Jedynym głuchym wyrazem —
Lecz jak nie upaść z tej prawdy?
Być ponad i popod głazem — ?




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.