Płomienie (Zbierzchowski)/Bezimienny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Bezimienny
Pochodzenie Wrażenia
Data wydania 1916
Wydawnictwo Wydawnictwo Księgarni Maryana Hasklera
Miejsce wyd. Wiedeń
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


BEZIMIENNY.

 
Wysłałem list — garść dobrych słów.
Od chwili tej miesiąc już minął.
Dziś do rąk moich wrócił znów
Z pieczęci: »adresat zaginął«.

Ach, gdybym jakim cudem zgadł,
Co znaczy ta pieczęć złowroga.
Czyś ranny bracie, czyliś padł,
Czyś może w niewoli u wroga?
 
Chciałbym za twoim śladem iść,
Lecz droga ma będzie daremną.
Przepadłeś jako zwiędły liść,
Porwany wichurą w noc ciemną,
 
Coś zdziałał, jakiś cierpiał trud,
Z przyjaciół twych nikt nie odgadnie.
Gdy kłębią się obszary wód,
Czem kropla jest mała gdzieś na dnie?
 
Czem jest żałosny jeden ton,
Gdy wokół milionów męczarnia,

Czem jest iskierki jednej zgon
W pożarze, co wszechświat ogarnia?!

I dalej będzie istniał świat,
Choć tyś jak cień blady przeminął.
Jeden został po tobie ślad
Ta pieczęć: »adresat zaginął«.
 










Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.