Omnia ad majorem Dei gloriam

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Włodzimierz Zagórski
Tytuł Omnia ad majorem Dei gloriam
Pochodzenie Z teki Chochlika
Data wydania 1882
Wydawnictwo Księgarnia F. H. Richtera
Drukarz Drukarnia Ludowa we Lwowie
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

OMNIA

AD MAJOREM DEI GLORIAM.

W pysznym siedzieli salonie,
Pijąc herbatkę ze smakiem;
Damy ją piły z śmietanką,
A zaś prałaci z arakiem.
 
A byli sami to święci:
Niedzielna Lojoli pieczeń,
Bracia w Wincentym a Paulo,
I siostry — w Madame de Svetchene.
 
Więc rozmawiali pobożnie
Przy smacznych mięsach i winkach,
O strasznem zepsuciu w „masach“,
I — swoich dobrych uczynkach.
 
„Ach! — westchnie Szambelanowa —
Zbliżenie samo jest męką
Do tych nieszczęsnych, co jawnie
Bożą dotknięci są ręką!“


„Gdy mi odwiedzić ich przyjdzie,
Croyez moi drżą mi kolana,
Bo czuję, że ci grzesznicy
Muszą być w władzy szatana“.

— „Lecz jaki tryumf Anioła
Wydrzeć ofiarę z tej paszczy
Ozwie się Abbé i ćwiartkę
Kapłona do gęby wtaszczy.

(Abbé się chował w Paryżu,
U dam był wielce lubiony;
Zręcznie rozbierał dogmaty,
A zręczniej jeszcze — kapłony!)

— „Byłam dziś — rzecze Hrabina —
W podobnym wilgotnym lochu;
Pięć kroków w kwadrat zaledwie,
A ludzi jak gdyby prochu“.

Songez donc jak to zepsucie
Krzewi podobne mieszkanie;
Pêle-mêle się gnieżdżą tam chłopcy
I dziewki, tak jak Cyganie!“


—„„Oh shocking!““ jęknie Angielka,
Jak gdyby tknął ją paraliż,
A suchotnicza Hrabianka
Marząc wpatrzyła się w talerz.

— „I — ciągnie dalej Hrabina
Biorąc do ręki wachlarzyk. —
„Z litości dałam tym biednym
Mój własny Złoty Ołtarzyk“.

Tu krzyknie Księżna w zachwycie:
„Ja admiruję Cię droga!“
— „„O Pani — wmięsza się Plasio
Wstaw ty się za mną do Boga!“

— „Me córki — rzecze Grand’dama —
Oddać do Sacré Coeur muszę,
Bym mogła już bez przeszkody,
Ratować grzeszne te dusze““.

„Ja sądzę — napomni Profan —
Że myśleć należy prędzej
Niż o zbawieniu tych biednych
O tem jak ulżyć ich nędzy!“


— „Ciało należy umartwiać!
Sapnął otyły Kanonik,
I wlał z westchnieniem do szklanki
Cały araku flakonik“.

— „Nietylko chlebem się żyje“ —
Ozwie się Abbé w ton fletu,
„Ale i duchem też Bożym!“
I — połknął kawał pasztetu.

Tak bije Pismem Profana
Fijoletowy paszalik,
Damy zaś radzą tymczasem
O balu na korzyść kalik.

Za suknie pewnie wydadzą
Z jakie dwadzieścia tysięcy,
Lecz za to bal ten przyniesie
Biednym z pięć reńskich, mniej więcej.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Włodzimierz Zagórski.